Nie można poznać Chrystusa bez
człowieka
Żeby
nasz grzech mógł stać się winą szczęśliwą,
musimy najpierw do niego się przyznać. Święty Jan w swojej
Ewangelii przekazuje nam Chrystusową obietnicę, że Pocieszyciel,
Duch Święty, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu (por. J
16, 8). Jedna więc z funkcji Ducha Świętego, który zstępuje
przecież na świat, to
przekonanie nas o naszym grzechu. Jest to łaska wstępna,
fundamentalna w życiu wewnętrznym, której udziela nam Duch Święty,
byśmy mogli być przekonani o naszym grzechu, o tym, że jesteśmy
grzesznikami.
Nie
wystarczy jednak przyjęcie tej pierwszej łaski Ducha Świętego.
Gdybyśmy poznali w sobie tylko rzeczywistość grzechu, to ona mogłaby
nas zniszczyć. Nasze życie byłoby jedynie uginaniem się pod
ciężarem własnego zła; byłoby naznaczone niepokojem,
stresem i smutkiem. Musi być w nas otwarcie na dalsze dary Ducha, na odkrycie przez wiarę miłości Boga ku nam.
Papież
Jan Paweł II w swojej homilii na Placu Zwycięstwa w Warszawie
wypowiedział pamiętne słowa: "Człowieka bowiem nie można
do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może
siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa" (Warszawa, 2 VI
1979). Znaczy to, że jeżeli nie bierzesz pod uwagę, że w
twoje życie wkroczył Chrystus, twój obraz samego siebie jest
okrojony, a tym samym fałszywy. Jeżeli Duch Święty ukaże
ci, że jesteś grzesznikiem, a ty nie odkryjesz Chrystusa, który cię
kocha, możesz się załamać. Pewne relacje są dla człowieka
tak ważne, że wchodzą jakby w istotę jego samego. Do nich
należy relacja miłości. Nie możemy poznać siebie bez
Chrystusa, ponieważ bez Chrystusa
nie poznamy, że jesteśmy umiłowani, że zostaliśmy
odkupieni i wybrani. To wybraństwo, ta miłość stanowi istotną
cząstkę twojego "ja" i przed tym nie możesz się
bronić.
Istnieje
też druga część wspomnianej wyżej prawdy: Nie
można poznać Chrystusa bez poznania człowieka. Nie możemy
pojąć, kim jest Bóg, nie możemy też uwierzyć w Jego
wielkość i Jego miłość do nas, jeżeli najpierw nie
odkryjemy samych siebie. Gdyby Chrystus kochał ciebie dlatego, że
jesteś wart miłości, nie byłoby w tym nic szczególnego. Również
człowiek, nawet niewierzący, potrafi kochać kogoś, kto jest
tego wart. Miłość Chrystusa, jako Boska agape,
to miłość, która zstępuje z wysoka i kocha to, co jest
niegodne, aby mogło stać się godne. Im
wyraźniej zobaczysz swoją grzeszność, im uczciwiej przyznasz
się do niej, tym lepiej odkryjesz Chrystusa i pełniej uwierzysz w
Niego. Taki jest paradoks wiary - nie można poznać Chrystusa bez
poznania człowieka. Dlatego można powiedzieć, że Chrystusa
naprawdę poznają tylko święci, ponieważ oni dogłębnie
poznali siebie i zobaczyli ogrom własnej grzeszności. To pozwoliło
im odkryć szaleństwo Boga, czemu nieraz dawali wyraz w swojej
modlitwie wyznając: Boże, przecież Ty oszalałeś, jeżeli
mnie, takiego grzesznika, tak kochasz! Widać tu charakterystyczny dla każdego
autentycznego przeżycia religijnego moment
zdumienia. Człowiek, który poznał, że jest grzesznikiem, i
uwierzył w miłość, zaczął dostrzegać, że
Bóg naprawdę oszalał w swojej miłości do niego.