Życiowe burze
Czasem
szczególnie uprzywilejowanym dla rozwoju wiary są nasze życiowe
burze. Opisana w Ewangelii burza na morzu jest pewnym symbolem również
naszej sytuacji, gdy podczas trudnych prób wiary, w momentach mniejszej czy większej
burzy wydaje się nam, że Jezus nas opuścił, że jest
nieobecny. Nasze burze mogą być różne: burze pokus, burze skrupułów,
niepokojów o przyszłość, o zdrowie, o pracę, burze związane
z rozdźwiękiem w małżeństwie. W obliczu burzy ujawniają
się dwie kategorie postaw - lęk, jak w przypadku przerażonych
Apostołów, i spokój, usymbolizowany w postaci uśpionego w łodzi
Jezusa. Jezus śpi w sytuacji po ludzku tragicznej, w łodzi szarpanej
falami i narażonej w każdej chwili na zatonięcie. Musiał być
bardzo zmęczony, ale czy tylko zmęczony? Jezus spał w łodzi
Apostołów, a im wydawało się, że już wszystko
stracone. Stąd ta ich panika, stres, trwoga w chwili, kiedy budzą
Jezusa. W czasie tej burzy ujawniły się te dwie postawy. Z jednej
strony wykrzywione strachem twarze Apostołów, z drugiej - spokój na
twarzy Jezusa, który śpi. Postawa Chrystusa wydawała się tak
dziwna, że pada ze strony Apostołów zarzut: "Nauczycielu, nic Cię
to nie obchodzi, że giniemy?" (Mk
4, 38).
Każda
burza ma swój sens, jest przejściem Boga, które ma przynieść
jakąś wielką łaskę, przede wszystkim łaskę
zawierzenia. W sytuacji burzy powinieneś skierować swój wzrok wiary
na spokojną twarz Chrystusa. Można tu mówić o
"teologii" snu Boga. W czasie
naszych burz Bóg wydaje się spać. Objawienie biblijne to nie
tylko słowa Boga, ale również Jego gesty. Jakże pełnym treści
jest ten właśnie gest snu Jezusa w momencie dramatycznego zagrożenia.
Oczywiście, nie znaczy to, że w sytuacji zagrożenia należy
nic nie robić. Kwietyzm jest sprzeczny z nauką Kościoła. Pan
Jezus nie robi wyrzutu Apostołom z tego powodu, że starali się
ratować łódź. On zarzuca im brak postawy wiary, który spowodował,
że ulegli pokusie lęku, a nawet paniki. Tym swoim gestem, tą
postawą snu chciał im powiedzieć: "Przecież Ja jestem z
wami, powinniście być spokojni, bo łódce, w której Ja jestem,
nic nie może się stać".
Postawa
wiary jest jednocześnie modlitwą wiary. Wyraża się ona
spokojem w obliczu zagrożenia, spokojem w sferze duchowej, bo na sferę
psychofizyczną nie mamy bezpośredniego wpływu. Tam
niejednokrotnie będą targały nami niepokoje, i to nie jest ważne.
Ważne jest, żeby lęk rodzący się w sferze emocjonalnej
i psychicznej nie opanowywał naszej sfery duchowej, by nie powodował
zmiany naszej postawy, naszych czynów, myśli, pragnień. Nasza wiara w
to, że On jest przy nas obecny, sprawia, że wbrew stanom emocjonalnym
będziemy spokojni. Jego obecność przecież to obecność
nieskończonej mocy i nieskończonej miłości.
Gdy
przyjdą burze w twoim życiu, wewnętrzne czy zewnętrzne,
popatrz na spokojną twarz Jezusa. Wtedy zrozumiesz, że nie jesteś
sam i że On w każdej sytuacji jakby chciał ci powiedzieć:
"ta burza minie, przecież musi minąć".
W
momentach burzy i prób naszej wiary nie możemy też nigdy zapomnieć
o nieustannej obecności przy nas Tej, która jest Matką naszego
zawierzenia. Prośmy Ją, by udzielała nam swojego zawierzenia,
żebyśmy przestali zawierzać sobie, rzeczom czy ludziom i
dostrzegli stałą obecność przy nas Jej Syna, który jest
naszym jedynym zabezpieczeniem. Prośmy Maryję, byśmy za Jej przykładem
zawierzali wyłącznie Panu: "Matko Wielkiego Zawierzenia, oddaję
się Tobie bez zastrzeżeń, do końca".