Pustynia miejscem ogołocenia
Biblijna
symbolika pustyni wiąże się par
excellence z powołaniem narodu wybranego do wyjścia z Egiptu i
wkroczenia do Ziemi Obiecanej. Droga z Egiptu do Kanaan liczy około
czterystu kilometrów. Nawet wielotysięczna karawana mogła ją
przebyć w dwa lub trzy tygodnie. Tymczasem wędrówka narodu wybranego
trwała czterdzieści lat. Bóg, powołując swój lud na
pustynię, niejako zmuszał go do wyzbycia się pewności siebie
i poddania surowemu życiu; do poddania się koniecznemu na drodze wiary
procesowi ogołocenia i do całkowitego zawierzenia Bogu.
Pustynia
to przede wszystkim symbol ogołocenia. Człowiek staje wobec nieograniczoności
nieba, nieograniczoności piasku i wobec samego siebie. Wszystko jest tu
sprowadzone do elementów istotnych i niezbędnych - przestrzeń, niebo,
ziemia, piasek, Bóg i sam człowiek. Wejście na pustynię oznacza
ogołocenie z rzeczy podstawowych; występuje głód i pragnienie
tak fizyczne, jak i duchowe. Ogołocenie, które rodzi głód i
pragnienie, sprawia, że między głodem i pragnieniem fizycznym a
duchowym występują ścisłe powiązania. To te trudności
powodują, że do głosu dochodzi to, co ukryte jest w człowieku
gdzieś bardzo głęboko.
Pustynia
jest miejscem i czasem odrywania się od przywiązań, od własnych
systemów zabezpieczeń. Człowiek wędrujący przez pustynię
nie ma nic - jego sytuacja życiowa jest stale niepewna, nie ma żadnych
zabezpieczeń, wszystkiego mu brakuje. Ci, którzy przechodzą przez
pustynię, doświadczają konieczności poprzestawania na tym,
co otrzymają od Boga i oczekiwania wszystkiego od Niego, doświadczają
konieczności oparcia się wyłącznie na Bogu, ponieważ Bóg
chce stawać się dla wędrującego przez pustynię
wszystkim.
Wędrujący
naród, który na pustyni otrzymał od Boga cudowną mannę, nie może
jej zbierać na zapas. Musi każdego dnia na nowo wierzyć, że
manna spadnie. Musi wierzyć, że Bóg opiekuje się nim
nieustannie. Pustynia jest więc
miejscem narodzin wiary. Wiara zaś
pogłębia się na miarę
ogołocenia. Bóg przenika człowieka tym bardziej, im bardziej on
siebie ogołaca, im bardziej pragnie odpowiedzieć na Boże wezwanie
i otworzyć się na miłość, której doświadcza.
Im
bardziej człowiek pozwoli się ogołocić ze swojego
"ja" i z własnych zabezpieczeń, tym bardziej Bóg może
w niego zstąpić i stać się dla niego jedynym oparciem. Kiedy pogłębiają się wzajemne, tajemnicze relacje między Bogiem i człowiekiem, Bóg domaga się
coraz większego ogołocenia, które jest naglącym wołaniem
o coraz większy dar z siebie. On oczekuje, że ten, kto kocha Go, będzie
chciał przekraczać swoje czysto ludzkie możliwości, że
zgodzi się na całkowite ogołocenie z tego, czym jest i co
posiada, by stawać się Jego znakiem, by Bóg stawał się w
nim żywą obecnością w świecie.
Pustynia
to miejsce rodzenia się wiary coraz bardziej dynamicznej, takiej która
przekształca życie człowieka. Na pustyni Bóg oczekuje, że
człowiek letni, człowiek małej wiary stanie się żarliwym
w wierze i poddaniu się Panu. Dzięki temu, że na pustyni nastąpiło
ogołocenie ludu, doszło tam właśnie do zawarcia Przymierza,
do zaślubin między Izraelem a Bogiem, kiedy to Bóg stał się
darem dla ludu, a lud przyrzekł swój dar wierności Bogu.