Skuteczność środków ubogich
Środkiem
ubogim jest przyjęte z miłości ku Bogu cierpienie, bolące
kolana na modlitwie, czyjeś nikomu nie znane wyrzeczenia, przekreślenie
siebie, życie nieraz w wielkiej cichości, milczeniu, kontemplacji. O
tym prawie nic się nie wie, są to środki niewidzialne, nie może
ich ująć żadna statystyka socjologiczna, ale to one, środki
ubogie, w świetle wiary ukazują się jako decydujące o losach
świata.
Środki
bogate to te, które są bogate w oczach świata, ale w świetle
wiary widziane są inaczej. "To bowiem, co jest głupstwem u Boga,
przewyższa mądrością ludzi - powie św. Paweł - a
co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi" (1
Kor 1, 25). To co jest ubogie w oczach ludzi, bogate jest w oczach Boga. Najbogatsze
są więc środki ubogie, one są najskuteczniejsze, są
przejawem prawdziwej mądrości, mądrości ewangelicznej. Stosowanie
środków bogatych tylko wtedy będzie skuteczne, gdy będzie
osadzone w środkach ubogich - w głębokim życiu wewnętrznym,
życiu modlitwy, obumarciu sobie, całkowitym oddaniu się Bogu.
Skuteczność środków ubogich wypływa z obecności
Chrystusa w duszy, zgodnie z zasadą, że Bóg oddaje się duszy w
miarę, jak ona oddaje się Jemu. Dzieło życia czynnego -
powie św. Tomasz z Akwinu - powstaje z pełni kontemplacji (Summa
theologica 2, 2, qu. 188). Skuteczność środków bogatych
(apostolstwa prawno-organizacyjnego) wypływa z bogactwa środków
ubogich, nie odwrotnie. Środki bogate mogą ulegać zewnętrznym
ograniczeniom, np. na skutek braku czasu, sił fizycznych, zmysłu
organizacyjnego czy wskutek prześladowań Kościoła. Środki
ubogie natomiast nie mogą być Kościołowi zabrane przez
czynniki zewnętrzne. Ich braku nie da się usprawiedliwić, ponieważ
do ich realizacji potrzebna jest jedynie dobra wola i miłość.
Środki
bogate też są Kościołowi potrzebne i nie należy ich
odrzucać. Pan Bóg nie chce jednostronności, chce, żeby była
prasa katolicka, żeby były różnorodne formy widocznego
apostolstwa. Święty Maksymilian Kolbe jest w pewnym sensie patronem
środków bogatych. Marzył o nich i doczekał się, że
milion "Rycerzy Niepokalanej" poszło w świat. To on rozdawał
na ulicach miast japońskich tak zwane "kulki", czyli cudowne
medaliki. Marzył o radiostacji, o samolotach, o okrętach w służbie
Niepokalanej. Takich środków bogatych nie należy lekceważyć,
bo one też mają być wprzęgnięte w służbę
Panu. Musimy jednak pamiętać, że ich skuteczność płynie z obecności środków
ubogich.
Święty
Maksymilan był człowiekiem sukcesu - tak wiele mu się udawało.
Założył Niepokalanów pod Sochaczewem, który stał się
zdumieniem dla całego Kościoła, zakładał Niepokalanowy
na innych kontynentach. Ten niewątpliwy sukces był jednak okupiony
środkami ubogimi, o czym świadczy sam Maksymilian. "Gdy już
wszystkie środki zawiodły - zwierzał się - gdy uznano,
żem stracony i przełożeni uznali, żem do niczego, wówczas
Niepokalana wzięła w ręce to narzędzie, które nadawało
się tylko na szmelc" (M. Winowska, Szaleniec
Niepokalanej, 71). To Maryja, której on oddał się całkowicie,
wzięła to jego małe "nic", aby posługiwać się
nim w szerzeniu chwały Bożej i zdobywaniu dusz. Skuteczność
apostolstwa i pracy w służbie Niepokalanej zaczęła się
u niego wówczas, gdy ciężko zachorował, tak że współbracia
i przełożeni stwierdzili, iż z powodu zaawansowanej gruźlicy
nie nadaje się do pracy; gdy zwątpili w niego wszyscy, gdy został
zupełnie ogołocony - na podobieństwo ziarna, które obumiera, by
wydać owoc. To jest ten Boży paradoks. Człowiek, który, patrząc
po ludzku, nie nadaje się już do niczego, staje się
najskutecznejszym narzędziem w rękach Pana, bo to On w nim żyje i On w nim działa, to Bóg osiąga w
nim sukces.
Wiara
jest uznaniem własnej bezradności i oczekiwaniem wszystkiego od Boga,
a przecież doświadczanie bezradności i oczekiwanie wszystkiego od Boga to
par excellence środki ubogie. Czy dostrzegasz ich wartość w swoim
życiu? Przecież Bóg na pewno nie szczędzi ci takich okazji. Któż
z nas nie przeżywa chwil udręczenia, jakichś szczególnych trudności,
chwil duchowej pustyni? Kto z nas nie męczy się czy to z sobą
samym, czy z zewnętrznymi uwarunkowaniami życia? Tego wszystkiego nie
można zobaczyć, zaklasyfikować, ocenić. To jest tak ukryte,
że nie znajdzie się na ten temat żadnych danych statystycznych.
Któż bowiem może wiedzieć o tym, że ty kiedyś, w
pewnym momencie swojego życia powiedziałeś Bogu: tak, chcę -
chcę wszystkiego, czego Ty ode mnie oczekujesz; że kiedyś, gdy było
ci bardzo ciężko, może przez łzy powiedziałeś Mu,
że kochasz Go i chcesz Go kochać. Kto wie, ile razy przezwyciężyłeś
się, odmówiłeś sobie czegoś, przełamałeś
swoją wolę? To są te najważniejsze
dla ciebie, dla Kościoła i dla świata środki ubogie, przywołujące
Bożą moc. Ile to razy Bóg dawał ci okazję, byś je
wykorzystywał. Może okazje te marnowałeś i nie chciałeś
przyjmować bezcennych Bożych darów? Może nawet miałeś
o nie pretensję i buntowałeś się, podczas gdy On prawie na
siłę wciskał ci je i prosił, byś nie odrzucał
tego, co jest tak ważne w dziele zbawiania świata. Ten, którego
nazwano Boskim Żebrakiem, zna najlepiej wartość środków
ubogich. Dlatego nie zapominaj, że to jest bardzo ważne, byś zniósł
upokorzenie z radością, byś wobec własnego smutku próbował
się uśmiechać, byś próbował, wbrew temu czego doświadczasz,
patrzeć na świat pogodnie, z wiarą, że miłość
na pewno zwycięży. Bóg nie lekceważy niczego, ani twoich kolan,
które może bardzo bolą, kiedy klęczysz, ani bolących nóg,
gdy stoisz w kościele. On wie o wszystkich środkach ubogich danych ci
do dyspozycji, o których przyjęciu czy odrzuceniu decydujesz ty w
zakamarkach swojego serca. Jednocześnie to tam, w twoim sercu, rozstrzygają
się losy twoich najbliższych i twoje. Działanie
środków ubogich, samych w sobie nieskutecznych w stosunku do celu, jest
działaniem na zasadzie wiary, wskazuje na działanie samego Boga.
Mówisz,
że modlisz się za kogoś, kto nie wierzy, że bardzo dużo
modlisz się o czyjeś nawrócenie czy o czyjeś zdrowie. - A
przecież wszystko zależy od tego, jaka jest ta twoja modlitwa. Nieraz
wystarczyłoby twoje jedno - "tak", powiedziane Bogu z radością.
Ten zwykły, ubogi, niepozorny środek naprawdę może dokonywać
cudów. Kiedy jest ci trudno, kiedy Pan proponuje ci udział w tym, co dla
zbawienia dusz najcenniejsze, pomyśl o Janie Pawle II, o jego cierniowej
koronie napastliwej krytyki i jego wielkim umęczeniu, zwłaszcza
podczas tak częstych podróży po świecie. Pomyśl o św.
Maksymilianie, tym świętym, któremu tak wiele się udawało,
ale za cenę środków ubogich. Przecież bardzo często było
mu duszno, nieraz wręcz dusił się, zwłaszcza podczas podróży,
kiedy, jak pisał w swoich listach, po prostu nie mógł oddychać i
kiedy zupełnie nie miał siły. Ten, którego nazwano "szaleńcem
Niepokalanej", był szaleńcem w stosowaniu środków ubogich.
Jeżeli
nie zrozumiałeś wartości środków ubogich, to właściwie
nie zrozumiałeś, czym w ogóle jest w swojej głębi chrześcijaństwo. Jeżeli bowiem nie rozumiesz wartości i
sensu środków ubogich, to nie rozumiesz krzyża, a krzyż jest
przecież w centrum Kościoła. To z krzyża Jezus wszystko pociągnął
ku sobie, z tego krzyża, pod którym stała Jego Matka, nie cofająca
w obliczu strasznych cierpień Zbawiciela swojego - "tak". To z
krzyża spływa nieustannie Boża łaska odkupienia i uświęcenia
świata. Zbawiciel pociąga cię nie swoim tryumfalnym wjazdem do
Jerozolimy, ale krzyżem i z krzyża woła cię, abyś
poszedł za Nim, byś ukochał Go tak, jak On ukochał ciebie -
"aż do końca".
Patronką
środków ubogich jest Maryja,
Ta, która, według ludzkich sądów, nie dokonała w swoim życiu
żadnego wielkiego dzieła. W Jej życiu nie ma w ogóle środków
bogatych; jest ubóstwo, milczenie, życie ukryte, pokora, posłuszeństwo,
modlitwa, kontemplacja, oddanie się Bogu. Jej życie, pełne
prostoty i wykorzystywania środków ubogich, było życiem ukrytym
w Bogu. Ona do takiego życia i ciebie zaprasza. Ona chce, byś
żył wiarą, by i w twoim sercu dominowało pragnienie
stosowania środków ubogich - na wzór Nazaretu. Chce, byś zrozumiał
prawdę zawartą w stwierdzeniu św. Jana od Krzyża:
"Odrobina czystej miłości - środek ubogi - jest bardziej
wartościowa przed Bogiem i wobec duszy i więcej przynosi pożytku
Kościołowi niż wszystkie inne dzieła razem wzięte"
(Pieśń duchowa, strofa XXIX,
2).