Świadectwo Jana Pawła II

25 maja 1985 r. na Placu Świętego Piotra w Rzymie papież Jan Paweł II nałożył biret kardynalski na głowę ks. abpa Andrzeja Marii Deskura. Był to szczególny konsystorz, wywołujący wstrząs i zdumienie. - Dlaczego Papież mianuje kardynałem człowieka sparaliżowanego? Przecież godność kardynalska to nie tytuł czy nagroda za pracę biskupa. Kardynałowie są pierwszymi doradcami i współpracownikami Papieża, pełnią bardzo ważne funkcje w Kościele. Dlaczego człowiek, który wskutek cierpienia nie jest już zdolny do pracy, został mianowany kardynałem? Tajemnicę tej nominacji Jan Paweł II dyskretnie wyjaśnił wieczorem w dniu konsystorza, w swoim przemówieniu do pielgrzymów z Polski, kiedy to powiedział o kardynale Deskurze: "Jestem z nim szczególnie związany jeszcze od czasów studenckich, poprzez seminarium duchowne, przez lata kapłańskie i wiele spotkań w Rzymie, a w szczególności przez to ostatnie spotkanie, które nastąpiło przed konklawe. Wtedy to Opatrzność Boża dotknęła ks. biskupa Deskura tym ciężkim kalectwem, które nosi w sobie do dzisiaj. Wśród wszystkich kardynałów dzisiaj kreowanych on jeden był inwalidą na wózku i wnosi do tego kolegium szczególne znamię, znamię cierpienia - znamię cierpienia, które jest ofiarą. Nie znamy dróg Bożych, nie znamy tajemnic Bożych, ale trudno mnie osobiście oprzeć się przeświadczeniu, że ta ofiara ks. arcybiskupa, dzisiaj kardynała Andrzeja, pozostawała w związku z konklawe, które odbyło się w połowie października 1978 roku". Ojciec Święty dostrzega w cierpieniu arcybiskupa Andrzeja Deskura jakby cenę za to, że on, kardynał Wojtyła, mógł zostać zastępcą Chrystusa. Wiemy zresztą, że zaraz po wyborze na papieża pierwsze swoje kroki skierował do kliniki Gemelli, gdzie leżał bardzo ciężko wtedy chory, sparaliżowany arcybiskup Andrzej Maria Deskur - ten, któremu Papież, według swojego przekonania, wiele zawdzięczał i któremu została dana najlepsza cząstka wspomagania go swoim cierpieniem, cząstka trudna, ale najbardziej skuteczna, jak zresztą wszystkie środki ubogie. To że chory arcybiskup Andrzej Maria Deskur otrzymał godność kardynała, to jakby pośrednie wskazanie przez Jana Pawła II na wartość środków ubogich.

Kardynał Deskur był przedtem przewodniczącym Papieskiej Komisji ds. Środków Społecznego Przekazu. Zajmował się więc rozpowszechnianiem i funkcjonowaniem środków bogatych w Kościele. I zrobił w tej dziedzinie bardzo dużo. Wniósł wielki wkład w przygotowanie dokumentów kościelnych wytyczających katolickim środkom przekazu kierunek działania. O tych jednak zasługach, o tym, jak duży wkład wniósł w rozwój środków przekazu, Papież prawie nie wspomina. Ma się wrażenie, jakby chciał przez to podkreślić wartość środków ubogich - że wnosi on do kolegium kardynalskiego znamię cierpienia, które jest ofiarą.

Pierwszego czerwca po południu kardynał Andrzej Maria Deskur dokonał objęcia swego tytularnego kościoła San Cesareo in Palatio, tego samego, który w roku 1967 otrzymał kardynał Karol Wojtyła. Kardynał w majestacie cierpienia celebrował Mszę świętą siedząc. Zamiast tronu kardynalskiego stał przy niskim ołtarzu fotel na kółkach. Jego porażona chorobą ręka z trudem mogła utrzymać pastorał. Swoisty paradoks - przewodniczący papieskiej komisji do spraw środków bogatych naznaczony został znamieniem środków ubogich.

W kontekście doktryny środków ubogich należy rozumieć również słowa Jana Pawła II dotyczące zamachu na jego życie. Wydarzenie to nazywa szczególną łaską. 14 października 1981 r. podczas środowej audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra, przemawiając do tysięcy pielgrzymów, wypowie te znamienne słowa: "Bóg pozwolił mi doświadczyć w ciągu minionych miesięcy cierpienia, pozwolił mi doświadczyć zagrożenia życia, pozwolił mi jednocześnie jasno i dogłębnie zrozumieć, że jest to szczególna Jego łaska dla mnie samego jako człowieka. Równocześnie z uwagi na posługę, jaką sprawuję jako następca św. Piotra, jest to łaska dla Kościoła. Chrystus dał mi tę łaskę, że mogę cierpieniem i zagrożeniem własnego życia i zdrowia dać świadectwo Jego miłości. To właśnie poczytuję sobie za szczególną łaskę i za to właśnie składam szczególne dziękczynienie Duchowi Świętemu i Maryi Niepokalanej".

Czy bez środków ubogich, bez cierpienia, którym naznaczone jest życie Jana Pawła II, mógłby on tak skutecznie pasterzować w Kościele, czy mógłby pociągać tłumy? Do dramatycznych dni zamachu nawiąże Papież jeszcze raz w dniu swoich imienin, 4 listopada 1981 roku: "Wydarzenie z 13 maja dało mi wiele do myślenia, kazało mi spojrzeć na to moje ludzkie i chrześcijańskie życie jeszcze bardziej w świetle Ewangelii, w świetle tych słów o ziarnie, które musi obumrzeć, ażeby mogło owoc przynosić".