Włączenie
do Ciała Chrystusowego
Istotnym
zbawczym skutkiem chrztu świętego jest wcielenie
ochrzczonego w społeczność Kościoła. Rodząca
się z chrztu wiara powoduje wyjście z izolacji własnego
"ja" i wejście w komunię z Jezusem, a także z tymi, którzy
są cząstką Jego Mistycznego Ciała. Miejscem twojej wiary
staje się Kościół. Twoja wiara jest cząstką wiary Kościoła,
poza którym nie miałaby szans rozwoju.
W
myśl orzeczeń Soboru Mistyczne Ciało Chrystusa jest budowane
przez sakramenty inicjacji chrześcijańskiej. Przez chrzest jesteśmy
w nie włączani, a następnie umacniani przez bierzmowanie i
Eucharystię. Dostrzeżenie jednak naszej przynależności do
Mistycznego Ciała Jezusa i życie tą przynależnością
niemożliwe jest bez żywej wiary.
Bardzo
często ludzie otaczający osobę przyjmującą chrzest są
jakby niewidomi, patrzą, a nie widzą ani nie rozumieją. Nieświadomi,
że dokonuje się wydarzenie niezwykłe i dla nas niewyobrażalne,
zainteresowani są bardziej zachowaniem się dziecka, tym czy płacze,
czy jest spokojne. Gdyby mieli wiarę, doznaliby szoku, bo zrozumieliby, jak
wielkie wydarzenie dokonuje się w momencie, gdy na głowę przyjmującego
chrzest spływa woda i wypowiadane są słowa: "ja ciebie
chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego". Tylko
żywa wiara umożliwia przebicie się poprzez bardzo proste znaki
sakramentalne ku tej niepojętej rzeczywistości, jaka się wówczas
dokonuje. Brak wiary może prowadzić do magicznego pojmowania sprawczości
sakramentu chrztu albo do pojmowania go w sensie czysto zewnętrznej czynności
kościelnej.
Twojej
osobistej wiary, której źródłem jest chrzest, nie możesz budować
i pogłębiać jedynie poprzez prywatny dialog z Jezusem, bo wiara
ma wymiar komunii i również w tym wymiarze ma ona rodzić się
i rozwijać. Sakrament chrztu to bardzo ważne wydarzenie dla całej
parafii. Najbliższa wspólnota wierzących winna towarzyszyć
przyjmującemu ten pierwszy sakrament Kościoła swoją modlitwą
i postawą wiary. Przez ten sakrament bowiem Bóg obdarowuje niezwykłymi
łaskami nie tylko nowo ochrzczonego, ale również przyjmującą
go wspólnotę - otrzymuje ona nowego, uświęconego członka
wspólnoty. Ważne jest więc, byśmy wszyscy przyjmowali ten wielki
dar Boga w duchu głębokiej wiary i wdzięczności.
Przez
sakrament chrztu wchodzisz w świętych obcowanie.
Łaska Chrystusa jak olbrzymia rzeka życia przenika wszystkich należących
do Jego Mistycznego Ciała. We wszystkich działa ten sam Duch Święty.
Każdy z nas otrzymuje Jego łaski nie tylko dla siebie, ale i dla
innych; szerzy je słowem, myślą, dziełem miłości.
Wzrost w łasce poprzez większą wierność Bogu
intensyfikuje nasze swoiste promieniowanie na innych, i to nie tylko poprzez słowo
mówione czy pisane, przez dawanie dobrego przykładu, ale również
niezależnie od bezpośrednich działań i fizycznej odległości.
Modlitwa innych należy także do ciebie - powie Romano Guardini -
podobnie jak ich działanie, ich wzrost duchowy, czystość serca.
Czy zastanawiałeś się kiedy nad wspólnotą cierpienia, nad
tym, że łaski płynące z czyjegoś cierpienia przechodzą
na innych? Jeżeli łącząc
się z cierpieniami Chrystusa ofiarujesz swe bolesne doświadczenia Bogu
za innych, wówczas stają się one dla nich żywą, dobroczynną,
odkupieńczą mocą. Ponad wszelkimi przeszkodami i odległościami
niesiesz pomoc tam, gdzie nic innego pomóc nie może (zob.
R. Guardini, Il
senso della Chiesa).
Nikt
nie jest samotną wyspą. Jako Mistyczne Ciało Chrystusa stanowimy
swoisty system naczyń połączonych. Każde twoje dobro, jak i
każde zło ma wymiar społeczny, wywołuje swoiste
nadprzyrodzone ciśnienie oddolne dobra lub zła na innych. Modlitwa
widziana w świetle wiary sytuuje się w ramach systemu naczyń połączonych.
Jako taka nigdy nie jest modlitwą samotną. Jako członek
mistycznego organizmu Kościoła przez swoją modlitwę wiary
ubogacasz go lub zubożasz. Stanowi to o eklezjalnym wymiarze modlitwy i
określa twoją odpowiedzialność za Kościół, za
innych. Nie chodzi tu o zwykłe klepanie pacierzy, ale o modlitwę
autentyczną, która jako forma realizowania się wiary dosięga
samego Boga. Modlitwa, aby oddziaływać na innych, nie musi mieć
charakteru wyraźnie, imiennie wstawienniczego. Wystarczy, że wzrasta w
tobie wiara, nadzieja i miłość - a tym samym wzmaga się w
tobie życie modlitwy - by Kościół, by inni, by całe Ciało
Mistyczne Jezusa mogło odczuć jej dobroczynny, zbawienny wpływ.
W
ramach tak rozumianego Mistycznego Ciała Chrystusa występują różne
w swej bliskości i głębi wzajemne powiązania. Fizykalny
obraz naczyń połączonych
może nam przybliżyć tajemnicę wzajemnych powiązań
w ramach Mistycznego Ciała Chrystusa. Systemem naczyń połączonych
jest na przykład rodzina jako Kościół domowy. Zwykle Bóg, chcąc
oddziaływać na określoną grupę osób, posługuje się
w sposób szczególny jedną z nich, aby przez nią obdarzać łaskami
innych. Załóżmy, że w określonym systemie naczyń połączonych,
jakim jest np. czteroosobowa rodzina, trzy osoby są zamknięte na
życie łaski. Są one jak szczelnie zakorkowane probówki. Jeżeli
zaś jedna próbuje nawracać się ku Bogu, staje się wtedy dla
tych najbliższych sobie osób kanałem łaski. Ma ona dwie możliwości
oddziaływania. Może próbować usunąć odgórnie zawory,
tak jak usuwa się korek za pomocą korkociągu. Jeżeli jednak
ten zawór stanowi żywą tkankę ludzkiej osobowości, to takie
jego odgórne wyrywanie będzie zawsze połączone z cierpieniem, z
bolesnym i w jakiejś mierze niszczącym ranieniem oraz ograniczającym
wolność przymusem. Pan Bóg nie chce tego, On kocha w człowieku
realizowaną w wolności decyzję wyboru zmierzającą ku pełniejszej
wierze i miłości. Posługując się dalej obrazem systemu
naczyń połączonych - Pan Bóg woli, aby te korki były wyważane
oddolnie, przez swoisty wzrost ciśnienia łaski w twojej probówce.
Zanim będziesz nawracał innych, staraj się przede wszystkim nawrócić
samego siebie. Ważny jest stopień twojej wiary, twojego przylgnięcia
do Chrystusa. "Nie jest ważne, co robisz - powiedział Jan Paweł
II - ważne jest, kim jesteś". Im
więcej będzie dobra w tobie, im bardziej będziesz wierny łasce,
tym twoje oddziaływanie na innych będzie skuteczniejsze.
Jeśli
więc żona chce nawrócić męża, który np. upija się,
musi zacząć od siebie. To ona ma się najpierw nawrócić.
Dopiero gdy w niej zacznie wzrastać łaska, gdy będzie pogłębiało
się jej nawrócenie, wówczas ta narastająca w niej oddolna siła
dobra spowoduje nawrócenie współmałżonka. Reformę świata,
przemianę innych musimy zaczynać od siebie. To w tobie ma wzrastać
życie Chrystusa w takim stopniu, aby przyjęte przez ciebie łaski
i dobro powodowały nawrócenie innych. Może się jednak zdarzyć,
że takie nawracanie innych będzie ciągle nieskuteczne, że będzie
wymagało coraz wyższego "ciśnienia" łaski w twojej
"probówce". W ten sposób Bóg może domagać się od
ciebie bardziej intensywnego życia wewnętrznego, a nawet całkowitego
daru z siebie, radykalnego dążenia do świętości. Takie
są konsekwencje twojej przynależności do Mistycznego Ciała
Chrystusa, konsekwencje tej niezwykłej prawdy, że przez chrzest stałeś
się członkiem Chrystusa Totalnego, Jego Mistycznego Ciała.
G.
K. Chesterton pisze, że w dziejach Kościoła wiara chrześcijańska
przynajmniej pięć razy przechodziła swój pozorny zgon (zob.
The
everlasting man, 250-254). Jednym
z takich dramatycznych okresów "umierania Kościoła" były
czasy św. Franciszka z Asyżu. O niezwykle ponurym obrazie Kościoła
XII w. świadczą m.in. liczne bulle papieża Innocentego III, piętnujące
najbardziej gorszące nadużycia: lichwę, sprzedajność,
obżarstwo, pijaństwo, rozpustę. Na tle tak wielkiego upadku
obyczajów pojawiło się w Europie wiele fanatycznych i agresywnych
herezji, które omal nie zniszczyły chrześcijaństwa. Ciosem
wymierzonym w Kościół byli również wędrujący
kaznodzieje, nieustannie krytykujący duchownych, ogarniętych często
żądzą bogactwa, którym przeciwstawiano wzory ewangelicznego ubóstwa.
Franciszek
nigdy nikogo nie krytykował. Uważał bowiem, że jeżeli
jest źle dookoła, to najpierw on ma się nawrócić, nie inni.
Jeżeli panoszy się tak wielki przepych i rozwiązłość,
to on musi stać się radykalnie ubogim i czystym, bo to on jest temu
winien. Święci tym różnią się od twórców herezji,
że ci chcą nawracać innych, nie siebie, podczas gdy święci
ostrze wszelkiej krytyki kierują ku sobie - żeby świat był
lepszy, sami starają się siebie nawracać.
Im
więcej Franciszek dostrzegał wokół siebie zepsucia i skandali,
tym bardziej pragnął upodobnić się do Chrystusa czystego,
pokornego, ubogiego. To on, Franciszek, jest winien, że świat jest
taki zły, wobec tego to on, Franciszek, musi się radykalnie nawrócić
- i historia przyznała mu rację. Gdy bowiem Franciszek nawrócił
się, gdy stał się tak "przezroczysty" dla Pana, że
mogło się w nim odzwierciedlić oblicze Chrystusa, Europa zaczęła
dźwigać się z upadku. Spełnił się sen Innocentego
III, w którym widział on, jak postać podobna do Franciszka wspierała
chwiejące się mury Bazyliki Laterańskiej, zwanej "matką
i głową wszystkich kościołów" (symbol całego Kościoła)
- i ocaliła ją.
Mocą
świętości Franciszka Chrystus dźwigał swój Kościół
ze "zgonu" wiary.
Świat ubogacił się jego świętością nie tyle
na zasadzie poznania człowieka realizującego ducha Ewangelii w sposób
niezwykły i heroiczny, ile na zasadzie systemu naczyń połączonych
- jego świętość oddziaływała przecież na
osoby, z którymi on nigdy się nie zetknął. Światło
wiary pozwala ci poznać, że przez chrzest należysz do Ciała
Chrystusowego, że zostałeś włączony w system naczyń
połączonych tego Ciała, które tak bardzo potrzebuje nawróconych
i świętych, które tak potrzebuje twojego nawrócenia, twojej świętości.
Dzięki światłu wiary poznajesz, że reformowanie innych
trzeba zawsze zaczynać od siebie.
Każde
twoje dobro oddziałuje na innych, twoja
wierność jest mocą dla tych, których kochasz, twoja Komunia
św. wzmacnia nie tylko ciebie, ale jest pokarmem dla twojego współmałżonka,
dzieci, braci, przyjaciół, parafii, Kościoła, świata.
Zacznij więc od siebie, od własnego otwarcia się na Chrystusa. Bóg
chce, byś się uświęcił i żeby poprzez twoje uświęcenie
uświęcało się twoje środowisko, twoi bliscy, Kościół,
świat.