Oczekiwanie na Eucharystię
Może
dziwisz się, że Eucharystia czy sakrament pokuty wciąż nie
przemieniają cię, że nie przynoszą widzialnych rezultatów,
a przecież łaska potrzebuje otwarcia i wewnętrznej dyspozycji. Spójrz,
jak Kościół w swojej mądrości stara się w roku
liturgicznym przygotować nas na przyjęcie łask Bożego
Narodzenia. Poświęca temu całe tygodnie Adwentu, w których
nieustannie modli się o przyjście Jezusa, o Jego zstąpienie na
ziemię. "Niebiosa, spuśćcie Sprawiedliwego, jak rosę"
(Iz 45, 8) - woła w swoich modlitwach liturgicznych. Kościół
chce, żeby wzrastał w nas głód Jezusa, głód Jego przyjścia.
Na miarę tego głodu, tego pragnienia, by przyszedł, by w ramach
roku liturgicznego w święta Bożego Narodzenia znów się
narodził; na miarę przygotowania i otwarcia, a więc na miarę
wiary działają w naszych sercach łaski Bożego Narodzenia. Jeżeli
nie ma Adwentu, to nie ma właściwego przeżycia Bożego
Narodzenia. Gdy nie przeżywasz Adwentu i nie czekasz na Jezusa, to nie dziw
się, że Boże Narodzenie tak po prostu jakby przemyka, nie
zostawiając śladu w twojej duszy. Podobnie jak przyjście Jezusa
na Boże Narodzenie poprzedza oczekiwanie adwentowe, tak oczekiwane powinno
być również Jego przyjście w Eucharystii. Jezus ciągle zstępuje
na ołtarz, rodzi się na nim i to Jego rodzenie się na ołtarzu
też powinno być poprzedzone "adwentem" - adwentem
eucharystycznym. Adwent eucharystyczny to przede wszystkim postawa wiary, to
wiara w miłość Jezusa, który ciebie oczekuje. Tak ważne
jest, żebyś uwierzył, że Jezus pragnie przyjść do
twojego serca, że pragnie sprawowania Eucharystii, że oczekuje twojej
Komunii św., ponieważ chce poprzez Najświętszy Sakrament - główne
źródło łask, oddać się tobie w pełni. Jedną
z podstawowych potrzeb psychicznych człowieka jest potrzeba akceptacji i miłości.
Nie szukaj jej jednak u ludzi, u których bardzo często doznasz zawodu i
rozgoryczenia. Wiara mówi ci, że tak naprawdę potrzebna ci jest tylko
jedna akceptacja - ze strony Chrystusa, a On zawsze cię akceptuje. Jan Paweł
II powiedział: W Komunii świętej nie tyle ty Go przyjmujesz, co
On przyjmuje ciebie, przyjmuje takiego, jakim jesteś. Przyjmuje, to znaczy
akceptuje i kocha. Synkretystyczny filozof pogański Celsus pisze około
roku 178 po Chrystusie pełne nienawiści i sarkazmu dzieło, w którym
wyszydza chrześcijańskie dogmaty Wcielenia, Odkupienia i drwi ze Mszy
św. Według Celsusa chrześcijanie są szaleni. - Wierzą,
że ich Bóg stał się jednym spośród nich, że mogą
się z Nim zjednoczyć w ramach Uczty. Jest to, jego zdaniem, po prostu
szaleństwo. Tę opinię Celsusa należałoby odwrócić
- to nie chrześcijanie są szaleni wierząc, że Chrystus
oddaje się im pod postacią chleba, to Bóg oszalał w swojej miłości
ku człowiekowi; Eucharystia jest wyrazem szaleństwa Chrystusa, Jego
szalonej miłości do człowieka, Jego miłości do ciebie.
Trzeba, byś przez taką wiarę przygotowywał się na przyjście
Chrystusa w Eucharystii. Święty Franciszek Salezy starał się
przygotowywać do Mszy św. cały dzień, tak by na pytanie: co
robi? mógł powiedzieć, że przygotowuje się do
Eucharystycznej Ofiary. Tak ważne jest, by wzrastała w tobie wiara w
Jego miłość, wiara w Jego głód przychodzenia do ciebie w
Eucharystii. Kiedy uwierzysz, jak bardzo On cię kocha i czeka na ciebie, to
poznasz, że Bóg w swojej szalonej miłości ku tobie - jeżeli
ty opóźniasz swoje przyjście - doświadcza tego, co psychologia
nazywa udręką oczekiwania. Kiedy uwierzysz w miłość
Jezusa, w to, że On czeka na ciebie, wówczas w odpowiedzi na tego rodzaju
wiarę powinno pojawić się w tobie pragnienie i głód
Eucharystii, dręczące pragnienie, aby On przyszedł. Udręka
oczekiwania na osobę, którą się kocha, jest udręką na
miarę miłości wzgardzonej. Im bardziej matka kocha dziecko, które
nie przychodzi, tym większa jest jej udręka oczekiwania na spotkanie z
nim. A jeżeli jest to nieskończona miłość Boga, jakiej
nie potrafisz sobie nawet wyobrazić, to - gdy nie przychodzisz - jak wielka
musi być Jego udręka oczekiwania na ciebie? Wiara w Jego pragnienie
spotkania z tobą będzie chroniła cię przed rutyną, która
jest jednym z największych zagrożeń wiary. Kiedy w pełni
uwierzysz w nieskończoną miłość Jezusa, gdy odkryjesz
Jego udrękę oczekiwania na ciebie przy Stole Eucharystycznym, wtedy już
nie będziesz mógł żyć bez Eucharystii. Będzie wtedy w
tobie Jej głód, gorące pragnienie spotkania z Panem, a przy głodzie
Eucharystii nie ma już miejsca na rutynę.