Kenoza Chrystusa
Wiara
pozwoli ci zobaczyć, że twoje ręce i usta, które przyjmują
Jezusa, są zawsze brudne - zawsze, również wtedy, gdy jesteś w
stanie łaski uświęcającej, bo grzesznikiem jesteś
zawsze, a ręce i usta grzesznika pozostają zawsze niegodne, i w tym
sensie brudne. Przecież przyjmujesz Jezusa ustami, które potrafią
zabijać słowem, przecież twoje słowa nieraz zamiast błogosławić
ranią, są źródłem zła i nieszczęścia. I oto
te grzeszne usta stykają się z najwyższą świętością
Boga. Poznasz wtedy tajemnicę tego, co teologia określa słowem
kenoza (od greckiego kenosis - wyniszczanie się). Eucharystia jest kenozą,
czyli wyniszczaniem się Boga-Człowieka, ponieważ Jego największa
świętość styka się z twoją grzesznością
i twoją niegodnością. To jednak nie znaczy, że masz unikać
Eucharystii, przecież będziesz tym bardziej godny, im będziesz częściej
do Niej przystępował. Jezus z miłością czeka na ciebie,
On chce przychodzić, aby ciebie przemieniać, by cię uświęcać,
byś stawał się coraz bardziej godnym Jego przyjścia. Święty
Jan Apostoł powiedział: "Jeśli mówimy, że nie mamy
grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy" (1 J 1, 8).
Wszyscy jesteśmy grzesznikami i wszyscy jesteśmy niegodni, aby
przyjmować Jezusa. Pomyśl, twoje usta są brudne, ale ty powinieneś
oczekiwać, że Eucharystia będzie ten brud, ten trąd grzechu,
trąd egoizmu usuwała z twoich ust, z twojego serca i twojej duszy.
Jezus tak bardzo tego pragnie, że chce, by dokonywało się to
nawet za cenę Jego tak wielkiego wyniszczenia, za cenę Jego kenozy. To
w świetle wiary zobaczysz, w jak wielkim stopniu Eucharystia jest
wyniszczaniem się Chrystusa. On ogołaca się i wyniszcza już
przez sam fakt, że ukrywa swój majestat i swoje człowieczeństwo
pod postacią kawałka materii - chleba i wina. Ogołaca się z
należnej Mu czci i hołdu. A kiedy do Niego przychodzisz z grzeszną
dłonią, z grzesznymi ustami i grzesznym sercem, to jest dalszą
dla Niego kenozą. Święty Ludwik Maria Grignon de Montfort radzi,
aby zapraszać do naszego uczestnictwa w Eucharystii Maryję. Obecność
Niepokalanej przy nas, zwłaszcza w czasie Eucharystii, jest dla nas jakąś
wielką tajemnicą, jest jakimś rozwiązaniem problemu kenozy
Chrystusa. Ci, którym trudno jest uznać potrzebę i znaczenie Maryjnej
drogi do Chrystusa, uważają, że między nami a Chrystusem nie
może stanąć Maryja, bo przesłoni nam Jezusa. W świetle
wiary jednak, w świetle poznania świętości Boga i swojej
wielkiej niegodności, swojej grzeszności, stwierdzisz, że
sytuacja jest wręcz odwrotna. Kiedy prosisz, aby Ona stanęła między
tobą a Chrystusem, stajesz się bliższy Chrystusowi, bo ty prosisz
Ją, aby Ona, stając między tobą a Chrystusem, zaoszczędziła
Mu Jego kenozy, Jego wyniszczania się. Tylko Jej dłonie nie są
brudne i nigdy nie były brudne; były i są zawsze niepokalane -
jedyne ludzkie ręce i jedyne ludzkie usta, które są czyste i
niepokalane, które są godne piastowania Ciała Pańskiego. Kiedy
starając się zaoszczędzić Chrystusowi Jego wyniszczania się,
prosisz Maryję, aby Ona przyjmowała Go za ciebie, to oddajesz przez to
hołd kenozie Boga-Człowieka. Jest to łączenie postawy
pokory, postawy uznania, że jesteś grzesznikiem, z wiarą w Jego
szaloną miłość ku tobie, która kosztem niepojętego dla
ciebie wyniszczania się pragnie cię obdarzać owocami Odkupienia.