Rola uczuć

 Agape jest nie tylko miłością stwórczą, jest też miłością tworzącą komunię, wspólnotę międzyludzką. Kontakt między ludźmi to często problem uczuć. Są trzy podstawowe warianty emocjonalnych relacji międzyosobowych. Mogą to być relacje rządzone uczuciami pozytywnymi, gdy ktoś jest ci bliski, odpowiada ci, lubisz go, chcesz z nim być. Takich uczuć pozytywnych możemy doświadczać zarówno w stosunku do Boga, jak i do człowieka. Może ci być np. dobrze z Panem Bogiem. Czasami kogoś "roznosi" w kontakcie z Bogiem, są to godziny, dni, a nawet miesiące. Uczucia pozytywne potrafią zalewać duszę ludzką. W drugim przypadku uczucia pozytywne zanikają, rodzi się pewnego rodzaju emocjonalna pustka - nic cię nie ciągnie do określonej osoby. To może stać się nagle albo w formie pewnego procesu, który będzie narastał. Z punktu widzenia psychologii można mówić wówczas o pewnej dezintegracji emocjonalnej. I może być trzeci wariant, ten najtrudniejszy, kiedy pojawią się uczucia negatywne. Uczucie niechęci też może występować zarówno w odniesieniu do drugiego człowieka, jak i w odniesieniu do spraw związanych z Panem Bogiem. To ostatnie występuje często w okresach oczyszczeń. Może cię wtedy coś "wyrzucać" z kościoła, możesz odczuwać niechęć chodzenia do spowiedzi czy Komunii świętej, możesz mieć trudności w kontakcie modlitewnym. Podobnie mogą pojawiać się uczucia negatywne wobec drugiego człowieka. W pewnym momencie ktoś, kto był bliskim ci przyjacielem, zaczyna cię po prostu drażnić i odrzucać.

Ludzkie więzi oparte na uczuciach pozytywnych to więzi naturalne. Tego rodzaju uczucia i więzi mogą rodzić się wśród każdej grupy ludzi, nawet wśród przestępców. Mogą to być wspólnoty koleżeńskie. Często można spotkać ludzi bardzo ze sobą zgranych w sensie więzi naturalnych, zgranych na zasadzie wspólnych interesów. Jednak naturalne uczucia pozytywne są czymś bardzo nietrwałym. Mogą one np. występować na początku małżeństwa, a potem zanikać. Co dzieje się, gdy one zanikają? - Rodzi się kryzys spowodowany narastającą pustką emocjonalną, trudną do zniesienia. W stosunku do Pana Boga będzie to pewnego rodzaju oschłość - nic nie czuję w kontakcie z Bogiem, nic mnie nie ciągnie ani do modlitwy, ani do spowiedzi, ani do Eucharystii. Podobny kryzys pojawia się w związku z zanikiem uczuć do drugiego człowieka, gdy nagle przestaje cię coś ciągnąć do człowieka, który przedtem był ci kimś bliskim. Rodzi się wtedy swoista pustka wobec przyjaciół i znajomych.

I wreszcie sytuacja trzecia, bardzo już trudna, kiedy pojawia się emocjonalna niechęć do spraw Bożych czy też niechęć do drugiego człowieka. W takim przypadku trzeba czasami aż heroizmu, żeby się przezwyciężyć. Ale to właśnie wtedy, gdy ustaje bądź w jakimś stopniu załamuje się czy przynajmniej zmniejsza więź naturalna, jest szansa na pojawienie się lub pogłębienie więzi nadprzyrodzonej.

Może być taka sytuacja w małżeństwie, że małżonkowie tak doskonale do siebie pasują, że są jak dwa kawałki rozłupanej cegły, które złożone całkowicie do siebie przylegają. Z punktu widzenia wiary nie jest to ideał. Przecież jest to tylko czysto naturalne zgranie uczuć pozytywnych. Nie jest to jeszcze ta wypracowana miłość chrześcijańska, miłość agape. Podobnie jest w przypadku dzieci w rodzinie. One nie muszą być zgrane, i nie o to chodzi, by nie było z nimi problemów. Chodzi o to, by próbowały kochać się mimo swoich wad i odrębności, a nie żeby były dopasowane i zgrane ze sobą.