Kryzys
więzi naturalnych
Każda
wspólnota, czy to wspólnota małżeńska, czy wspólnota przyjaciół,
czy jakiejś grupy, jeżeli opiera się wyłącznie na więzi
naturalnej, nie ma większych szans przeżycia i kiedyś, wcześniej
czy później, musi albo rozpaść się, albo przejść
na wyższy stopień egzystencji. Z punktu widzenia wiary można
powiedzieć, że to dobrze, jeżeli w naszym życiu pojawiają
się tego rodzaju kryzysy. Dobrze, że nagle ktoś staje się
nam mniej miły, mniej lubiany, ponieważ z tym może wiązać
się niezwykła szansa. Wezwanie Chrystusa, aby realizować Ewangelię,
staje się właśnie wtedy szczególnie aktualne. Tak jest również
w relacji z Bogiem, w trakcie oczyszczeń, nieraz gwałtownych, kiedy to
nie czujesz więzi z Bogiem, kiedy wydaje ci się, że Go w ogóle
nie kochasz, kiedy cię naprawdę wprost coś odrzuca od Niego, a ty
jednak starasz się być Mu wierny. Jakże cenna jest spowiedź
wtedy, kiedy nie masz chęci pójść do niej, jak cenna jest
Eucharystia, kiedy cię do niej nic nie ciągnie, a ty jednak idziesz,
ponieważ wiesz, że On - kochający cię Chrystus - jest tam i
czeka na ciebie. Ileż wtedy więcej wkładasz w to swojego wysiłku,
twój dar wzrasta na miarę braku więzi
naturalnych. Jak to dobrze, że pojawiają się między nami
kryzysy, że są nieraz nieporozumienia w małżeństwie,
że dzieci potrafią czasem pobić się, bo nie pasują do
siebie. To jest ta szpara, ta jakaś rysa, która może umożliwić
zrodzenie lub pogłębienie się więzi nadprzyrodzonej i
nadprzyrodzonej miłości. Tej miłości, która jest dziełem
Chrystusa, i która, jeżeli rozrośnie się, trwa do końca.
Dopiero taka miłość jest mocna, mocna Chrystusem, mocna Bogiem.
Małżeństwo silne Bogiem to małżeństwo, które
przeszło tego rodzaju dezintegrację i potrafiło reintegrować
się na wyższym poziomie. Błogosławiony każdy, kto przeżył
jakąś taką trudną chwilę z Bogiem i nie zdradził
Go, i pozostał Mu wierny, ponieważ wtedy jego miłość
naprawdę zapuściła korzenie.
Jest
w tym wszystkim jakaś wielka nadzieja, zwłaszcza dla tych, którzy
martwią się, że jest im nieraz tak ciężko. Drugi człowiek
często nie jest łatwy. Niekiedy zdaje się on robić wszystko,
by odstręczać nas od siebie, ale to właśnie wtedy jest on
dla nas szczególną łaską, ponieważ niesie ze sobą
wezwanie do przejścia ponad więź naturalną ku więzi
nadprzyrodzonej, ku agape. Z punktu
widzenia wiary osoby, które mniej lubimy, są dla nas najcenniejsze, bo
stwarzają największą szansę polaryzacji naszych postaw i
zobaczenia, że kochać to nie to samo co lubić.