Dnia 25 grudnia 2018 w Uroczystość  Bożego Narodzenia oraz       1 stycznia 2019 r. (Nowy Rok)  Msza święta będzie przeniesiona z godziny 13:00 na godzinę 11:30 ponieważ w Our Lady of Sorrows ostatnia Msza święta będzie odprawiona o godzinie 10:00 i jest możliwość przeniesienia naszej Mszy św. na godz. 11:30. Podaję wcześniej aby wszyscy o tym pamiętali lub poinformowali swoich bliskich lub znajomych.

II Niedziela Adwentu – C – 2018.

Słowo Boże w czasie historycznym 

Dzisiejszy fragment Ewangelii rozpoczyna się od faktów historycznych, które odwołują się do: osoby cesarza, ludzi panujących w pewnych regionach Palestyny oraz najwyższych kapłanów, pełniących swoją posługę w świątyni Jerozolimskiej. Można postawić pytanie: dlaczego w Słowie Bożym są zawarte te informacje? Św. Łukasz, autor tej Ewangelii, chce podkreślić, że przyjście Jezusa Chrystusa na świat zostało osadzone w konkretnych realiach i odnosi się do autentycznych wydarzeń, o czym zaświadczają kroniki i zapiski historyczne. W tych dokumentach odnotowano działalność znaczących osób z areny życia politycznego i religijnego, ich czas panowania i pełnionej posługi, przez co potwierdzają one autentyczność Pisma Świętego.

Zawsze może zaistnieć niebezpieczeństwo, że prawdy zbawcze potraktujemy jako wydarzenia mityczne lub system filozoficzny związany z piękną ale nierealną wizją życia. Chrześcijaństwo natomiast jest wydarzeniem, które rozpoczęło się i miało swój przebieg w konkretnych momentach historycznych. Rozwijało się wśród znaczących postaci i wydarzeń historycznych. Spotkanie Boga z człowiekiem zostało przez autora Ewangelii wpisane w dzieje Cesarstwa Rzymskiego oraz w dzieje narodu izraelskiego, a przez to w dzieje świata. Wymienionych jest razem 7 postaci ze świata politycznego i religijnego. Cyfra 7 oznacza pełnię historii. Postacie te są poganami i Żydami, ponieważ historia pogańska i żydowska staje się w tym kontekście jedną rzeczywistością.

Św. Łukasz poprzez tak ustawioną perspektywę przekazuje nam też prawdę, że sprawy Boże choć dokonują się pośród wielkich i ważnych wydarzeń, dotyczą wielu ludzkich znakomitości, to jednak zaangażowanymi w te sprawy okazują się prości ludzie i nie z pięknych miast, pałaców, czy świątyń, ale z pustyni, tak jak Jan Chrzciciel. Ta pusta i nie zamieszkana przez wybitnych ludzi przestrzeń staje się miejscem odpowiednim dla Boga. Warto w tym miejscu przypomnieć o wartości rekolekcji zamkniętych, bez wygód, w odosobnieniu, bez zbędnych rozproszeń i bez ludzkich podziałów.

Działanie Jana nie jest owocem jego ludzkich dokonań, ale wypływa ze skierowanego do niego słowa Bożego. Jan nie mówi od siebie, lecz dlatego, że dosięgło go „słowo”, na pustyni. A to wszystko służy podkreśleniu prawdy, że słowo Boga nie jest czymś ulotnym, jakimś mitem lub ideą, ani jakąś jedynie duchową rzeczywistością, Ono jest rzeczywistością historyczną, która „zstępuje” w historii poszczególnych narodów. Ma swe związki z konkretnymi „ziemskimi” datami, które nie tylko odnoszą się do Izraela, lecz do całego wówczas panującego Imperium Rzymskiego, a również do naszych czasów.

Przepowiadanie św. Jana nawiązuje do stylu przepowiadania proroków. On kategorycznie wzywa do nawrócenia, to jest do patrzenia w innym kierunku, do zmiany sposobu myślenia, do zawrócenia z dotychczasowej złej drogi. Św. Jan wzywając do przyjmowania chrztu nawrócenia, nie proponował jakiegoś prostego rytuału. On domagał się przemiany sposobu myślenia i całego życia. Nadchodzi Pan. Trzeba jednak wyjść Mu na spotkanie, wyprostować drogi, eliminując wszelkie dwuznaczności, „zrównując pagórki” samowystarczalności, arogancji, pychy i „wypełniając doliny”, to jest wypełniając pustkę życia bez znaczenia, nie godząc się na trwanie w więzieniu własnej nędzy, opuszczając wygodne kryjówki egoizmu.

Każdy człowiek podąża do celu wiecznego, ale żaden człowiek nie potrafi naprawić swojej drogi bez łaski Boga. Łaska jest dostępna dla tych, którzy okazują skruchę, dokonując pokuty. Janowi właśnie na tym zależało i dziś tego samego naucza Kościół. Chrystus przychodzi każdego roku w dniach obchodzenia Jego narodzin. Mamy przygotować dla Niego drogę, aby mógł do nas przyjść. Przygotować drogę, to właśnie wydobyć się z niepotrzebnej i dominującej rozpaczy, zrezygnować z górowania nad innymi, uleczyć rany wyboiste w swoim sumieniu spowodowane przez grzech. Wszystko to możliwe jest dzięki skrusze i pokucie. Miłosierdzie można spotkać tylko poruszając się po ścieżkach skruchy.

Zachętą do działania jest ostatnie zdanie z dzisiejszej Ewangelii: „I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie”. Zbawienie nie dokonuje się automatycznie, tak jak adwentowa nadzieja nie spełni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dlatego św. Jan Chrzciciel przekłada oczekiwanie na przygotowanie. Do tego ostatniego jesteśmy zobowiązani zawsze, niezależnie od aktualnego okresu w roku liturgicznym. Adwent polegający na walce z grzechem trwa przez całe życie.

 Melodia życia

Jeden z niemieckich filozofów egzystencjalnych stwierdził, że dla człowieka istnieje tylko teraźniejszość i przeszłość, przyszłość to tylko śmierć niszcząca wszystko. Dlatego ludzką egzystencję można określić jako bytowanie ku śmierci. Takie spojrzenie na ludzkie życie niewątpliwie jest pesymistyczne, nie ma w nim bowiem miejsca na nadzieję, która otwiera człowieka na lepszą przyszłość. Musimy jednak zgodzić się z filozofem co do tego, że ludzkie życie przepełnione jest troską. Ludzie zatroskani są o wiele różnych spraw, jedne są ważniejsze inne mniej ważne. Martwimy się o to czy będziemy mieli dostatecznie środków materialnych do godziwego życia. W pewnym wieku zaczynamy się martwić naszym stanem zdrowia.  Martwimy się w końcu własną śmiercią, zastanawiając się czy przeżyjemy kolejny rok życia i jaka będzie nasza śmierć. To nie wszystkie zmartwienia jakie zaprzątają umysł człowieka. Zmartwienie pojawiające się w naszym sercu jest jak pytanie, na które musimy odpowiedzieć.

W „Nabożniku codziennym” możemy spotkać opowiadanie, jak to matka wzięła swojego syna, który uczył się gry na fortepianie, na koncert Ignacego Paderewskiego, by go zachęcić do pilnej nauki. Wraz ze swoim synem dostała bilety w pierwszym rzędzie. Kiedy wdała się w pogawędkę z panią siedzącą obok, syn nagle zniknął. Gdy światła zgasły i miał się rozpocząć koncert zauważyła, że siedzi on na scenie przy fortepianie i wystukuje prostą melodię. W tym momencie pojawił się na scenie Paderewski, ku zaskoczeniu wszystkich kazał malcowi nie przerywać swojego grania. Paderewski wyciągnął prawą rękę i zaczął dodawać do melodii malca partię basową i następnie prawą ręką dodał obbligato. Koncert jaki dał stary mistrz z nowicjuszem zahipnotyzował wszystkich. Każdy z nas wygrywa melodię swojego życia. W związku z troskami jakie pojawiają się nasza gra przypomina wysiłki nowicjusza. Nasz Mistrz – Jezus Chrystus mówi do nas: „Nie przerywaj graj dalej.” On sam doda do naszego wysiłku, to co potrzeba by zmienić je w arcydzieło. By się to jednak stać mogło, musimy Go zaprosić do swego życia i musimy umieć zauważyć jego działanie.

K. Jaspers mówi, że obecność Boga jest zakodowana, że człowiek próbuje odszyfrować ten szyfr. Obecność i działanie Jezusa Chrystusa, też jest zakodowane, człowiek musi mieć wiarę by ten szyfr odczytać. Dopiero gdy odkryjemy jego obecność w naszym życiu, jesteśmy w stanie odpowiednio przeżyć nasze troski, możemy wtedy powiedzieć za prorokiem Baruchem: „Złóż Jeruzalem, szatę smutku i utrapienia swojego, a przywdziej wspaniałe szaty chwały, dane ci na zawsze przez Pana. Oblecz się płaszczem sprawiedliwości pochodzącego od Pana, włóż na głowę swą koronę chwały Przedwiecznego.” (Ba 5,1)

Egzystencja człowieka nie zamyka się jedynie w relacji do Boga, ważna jest też relacja do drugiego człowieka. Dla Sartre’a drugi człowiek był zagrożeniem mojej wolności, a nawet jawił się dla człowieka jako piekło. Dla Marcela drugi człowiek był okazją do spotkania i do miłości. Jak widać różnie można podchodzić do bliźniego.

Pisarz J. Petersen w jednej ze swoich książek opisuje zdarzenie jakie miało miejsce w czasie lotu z Brazylii. Nagle obudziła go komenda stewarda: „Mamy poważną awarię.” Okazało się, że na wskutek zanieczyszczenia paliwa, silniki samolotu przestały działać i samolot musiał wrócić na lotniska i awaryjnie lądować. Po czym padła kolejna komenda: „Przygotować się na uderzenie.” Chowając głowę między kolanami zaczął powtarzać: „Dziękuję ci Boże za dar poznania ciebie, za dobre życie.” Ale kiedy samolot już miał uderzyć o ziemię, Petersen wykrzyknął: „O Boże mój, moja żona. Moje dzieci.” Katastrofę przeżył, kiedy spotkał się z żoną i synami powtarzał bezustanne: „Jak dobrze że was mam, jak dobrze, że was mam.”

Aby nasza relacja z innymi była właściwa musi wystąpić wiele rzeczy. Do nich należy uznanie, ich znaczenia dla nas. Często żyjemy z innymi pod jednym dachem, a nie potrafimy od czasu do czasu powiedzieć jak bardzo ważni są oni dla nas. Czyli słowami Petersena: „Jak dobrze, że was mam.”

Warto w tym czasie adwentu zastanowić się nad obecnością Jezusa w naszym życiu i nad naszą relacją do osób bliskich.

 Bądźmy dziećmi Adwentu

Adwent nie jest czasem radosnego, biernego oczekiwania na przyjście Pana. Zawsze przychodzi czas, kiedy dziecko dorasta, kiedy staje się samodzielne - długa to droga, na której nie brakuje gór, zakrętów, przepaści, grzechu. Tylko w Jezusie i z Jezusem uda się nam wykonać to zadanie – żyć godnie, żyć jak człowiek stworzony na Jego obraz. Bracie i siostro - w jednym Bogu. W tym roku adwent jest krótki, zaledwie dwa tygodnie dzielą nas od Wigilii Bożego Narodzenia. Jeśli jednak zechcemy poważnie potraktować ten czas dany nam przez Bożą Opatrzność, to z pewnością uda się nam go dobrze przeżyć. Co znaczy dobrze przeżyć adwent? To znaczy dobrze przygotować się na przyjście Chrystusa. Co znaczy dobrze przygotować się na Jego przyjście?... I tak dochodzimy do sedna sprawy.

Jeśli na progu adwentu postawiłeś sobie takie, czy inne pytania, chociażby czytając homilię z poprzedniej niedzieli, to wierzę, że wcześniej czy później znajdziesz na nie odpowiedź. Ważne jest, aby w ogóle zadawać sobie pytania. (poprzednia homilia). Ważne jest, aby stawiać się w sytuacji małego dziecka, które odkrywa świat, które potrzebuje kogoś, kto poprowadzi je za rękę, kto pokaże mu jak i gdzie iść, aby się za bardzo nie poobijało. Nie stawiając pytań i nie szukając odpowiedzi pozostaniemy na zawsze dziećmi, nawet jako dorośli.

W dzisiejszą, II niedzielę adwentu pytam jak mam żyć, abym mógł, w chwili ponownego spotkania z Chrystusem, z radością wyjść Mu naprzeciw. Jeśli pytam to też szukam odpowiedzi, słucham, a Kościół jak dobra Matka prowadzi mnie przez adwentowe tajemnice mojego odkupienia i odpowiada i tłumaczy jak małemu dziecku. Nie znajdziemy lepszych odpowiedzi na nurtujące nas pytania, niż te, które przez posługę Kościoła kieruje do nas Bóg w swoim Słowie. To Słowo jest żywe i ma wielką moc, jest jak miecz obosieczny, który potrafi skruszyć najtwardszą skałę ludzkiego serca. Obosieczny, bo dociera też i przede wszystkim do tego, który je głosi. Jeśli pragnę podzielić się tym bogactwem Słowa, muszę najpierw sam je przyjąć. Taka jest logika! Jeśli zacznę żyć Jego Słowem, nie będę w stanie tego ukryć. Będzie ono ze mnie „wychodziło”, będę mógł oświecać drogi swoje i moich braci. Nie jestem w stanie zatrzymać światła świecy w ciemnym pokoju tylko dla siebie, bo albo się sparzę albo zagaszę ten nikły płomyk. Światło jest dla wszystkich, którzy znajdują się wokół mnie, w pokoiku mojego życia. Ono świeci równo dla wszystkich.

Kiedy przeczytałem pierwsze czytanie z dzisiejszej Liturgii Słowa coś do mnie dotarło i uśmiechnąłem się? Kim są dzieci, o których mówi księga Barucha, na które oczekuje Jeruzalem – Miasto Boga? Kim są dzieci „zgromadzone na słowo Świętego, rozradowane, że Bóg o nich pamiętał? Kim są dzieci pędzone przez wrogów, które bóg prowadzi w swej chwale, jakby na tronie”? Bracie i siostro – te dzieci to Ty i ja. To my jesteśmy dziećmi Jeruzalem, dziećmi Niebieskiej ojczyzny, a sam Bóg jest tym, który nas prowadzi. Sam Bóg „zniża każdą górę przed nami abyśmy mogli bezpiecznie przejść przez życie. Na Jego rozkaz lasy i drzewa pachnące będą dawały nam cień w upalne dni naszej wędrówki. On prowadzi nas z radością, z właściwą sobie sprawiedliwością i miłosierdziem.” Przeczytaj to czytanie jeszcze raz - Ba 5,1-9; zobacz jak Bóg broni własne dzieci, zobacz jakim jest kochającym Ojcem.

Jesteś ważny w oczach Boga? Nie ma ceny, jakiej Bóg nie mógłby za Ciebie zapłacić – oddał swego syna w ręce ludzi – w Twoje ręce – oddał to niemowlę, na które tak bardzo oczekujesz. Bóg mnie prowadzi! A ja? Nie mogę zwolnić się z pracy nad sobą, nie mogę spocząć na laurach, bo Bóg się mną „tak pięknie opiekuje”. Święty Jan Czciciel mówi dziś mocne słowa. „Prostujcie drogę Panu, równajcie góry i pagórki, niech wyboiste drogi staną się gładkimi”. Te słowa muszą nas motywować do działania. Jeśli wybrzmią one w naszych sercach, nie będziemy siedzieli z założonymi rękoma.

Adwent nie jest czasem radosnego, biernego oczekiwania na przyjście Pana. Zawsze przychodzi czas, kiedy dziecko dorasta, kiedy staje się samodzielne – długa to droga, na której nie brakuje gór, zakrętów, przepaści, grzechu. Tylko w Jezusie i z Jezusem uda się nam wykonać to zadanie – żyć godnie, żyć jak człowiek stworzony na Jego obraz. Jezus pozostawił na ziemi Kościół, pozostawił sakrament pokuty i pojednania – sakrament miłosierdzia, pozostał sam w Eucharystycznym chlebie, aby nie zabrakło nam sił w wędrowaniu do Niebieskiego Jeruzalem. Podajmy Mu swoją dłoń i z ufnością i z radością nieśmy nadzieję światu, nieśmy nadzieję drugiemu człowiekowi?

Czuwajcie!

A/H1N1 – ten znak, symbol poznały już miliardy ludzi. Codziennie dowiadujemy się gdzie i w jakiej liczbie nowa grypa zbiera swoje żniwo. Brakuje masek, kończą się zapasy szczepionek, szpitale opracowują specjalne strategie postępowania z chorymi, panuje psychoza lęku przed wirusem, który może zabić. To tylko fragment niepomyślnych globalnych informacji, z którymi wchodzimy w nowy rok liturgiczny rozpoczęty pierwszą niedzielą adwentu. Wydawałoby się, że wchodząc do kościoła w niedzielę, zostawiając całą mniej lub bardziej szarą codzienność za drzwiami świątyni, powinniśmy znaleźć azyl wyciszenia, spokoju, pozytywnych informacji i przeżyć. Pani redaktor dużej rozgłośni radiowej, po rozmowie z siostrą karmelitanką tak opisała swoje spotkanie:

„Kiedy tak siedziałam w tym pokoju, zastanawiałam się, jak długo mogłabym tak żyć, czy siostry są szczęśliwe, czy za tymi czarnymi kratami znalazły spokój? Po długim oczekiwaniu usłyszałam kroki, a zasłonę odsunęła, jak sądzę po barwie głosu, siostra w średnim wieku. (…) Nie wiem, jak to precyzyjnie wyjaśnić, ale to zadziwiające, jaki spokój bił od siostry Anny Marii i ile było go w głosie. Niewątpliwie było to najdziwniejsze spotkanie w moim życiu...”

Te relację można nazwać „spotkaniem z nieznanym”. Człowiek, na co dzień zabiegany, wkręcony w tryby trendów, mód, towarzyskiej poprawności, szaleństwa zakupów, mnogości informacji gdzieś w głębi duszy potrzebuje wytchnienia, spokoju i ciszy. A gdy zdarza się jej doświadczyć, czy to w klasztorze sióstr dominikanek, czy w kościele, czy przy wigilijnym stole, bywa zdziwiony…

Fragment Łukaszowej Ewangelii, który dziś usłyszeliśmy, zapowiada „znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach” oraz, że „ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte”. Nie jest to optymistyczna wizja, której oczekiwałby zabiegany współczesny człowiek.

Warto jednak w tym miejscu zapytać o cel tego zabiegania. Dzisiaj, u progu adwentu, ważne jest także, by zapytać się siebie: Jak ten czas ma wyglądać? Do czego przygotować? W czym pomóc? Czy z moim doświadczeniem życia, radościami i troskami, jako katolik, chcę ten czas przeżyć dobrze i owocnie? Nowy adwentowy program może stać się planem i sposobem na życie, inne niż dotąd.

Liturgia dzisiejszej niedzieli przypomina nam o obietnicy, którą Bóg dał ludzkości: „Oto nadchodzą dni - wyrocznia Pana - kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu”. Dzisiaj jesteśmy świadkami spełnienia tej obietnicy. Zbawienie stało się faktem, który dotyczy każdego z nas. Po raz kolejny mamy okazję, by wyraźniej sobie o tym przypomnieć, być może otworzyć nową chrześcijańską kartę w swoim życiu i poszukać takich miejsc i chwil, które dadzą wytchnienie, sposobność do przemyślenia i przewartościowania swojego życia. Mamy dziś do dyspozycji ewangeliczną podpowiedź: „Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych”. Jak widać, serce może być obciążone nie tylko wskutek podwyższonego cholesterolu, ale także tego wszystkiego, co przesłania nam niezwykły dar Zbawienia przypomniany nam dzisiaj w Bożej obietnicy.

W jaki sposób można uchronić współczesne skołatane serca od tego co grozi nie tylko zawałem ale i śmiercią?  „A Pan (…) niech spotęguje waszą wzajemną miłość dla wszystkich, jaką i my mamy dla was;  aby serca wasze utwierdzone zostały jako nienaganne w świętości wobec Boga”. To jest bardzo ważne zdanie, które dziś usłyszeliśmy. Bo okazuje się, że tę ciszę, spokój, wytchnienie, miłość, to wszystko czego człowiek desperacko niekiedy szuka, można osiągnąć nie tyle w relaksacyjnych technikach, pięknie opakowanych świątecznych prezentach, wysprzątanych mieszkaniach, bożonarodzeniowych zwyczajach… ale w Tym, który przynosi obietnicę Zbawienia i wypełnia ją na Ołtarzu największej miłości. Ta ukrzyżowana Miłość albo przeszkadza, bo obnaża egoizm człowieka, który nawet nie chce patrzeć na znak Bożej Miłości, albo zachwyca, pomaga i zachęca, aby na nią odpowiedzieć własnym wysiłkiem dążenia do  tego, by stawać się odrobinę lepszym.

 „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie”, „Stawajcie się coraz doskonalszymi!”. To jest dobry „biznesplan” na Adwent i dobrze przeżyte Święta Bożego Narodzenia.

Dziś zaczyna się Adwent – czas oczekiwania na przyjście Zbawiciela

W Kościele katolickim rozpoczyna się Adwent. Jest to bogaty w symbolikę, czterotygodniowy okres przygotowania do Bożego Narodzenia oraz wzmożonego oczekiwania na koniec czasów i ostateczne przyjście Jezusa Chrystusa. Czterotygodniowy czas Adwentu, który nie jest okresem pokuty, ale radosnego oczekiwania, obfituje w zwyczaje i symbole. Jest podobny do całego ludzkiego życia, które jest oczekiwaniem na pełne spotkanie z Bogiem.

Adwent jest wyjątkowym czasem dla chrześcijan. Słowo “adwent” pochodzi z języka łacińskiego “adventus”, które oznacza przyjście. Dla starożytnych rzymian słowo to oznaczało oficjalny przyjazd cezara. Dla chrześcijan to radosny czas przygotowania na przyjście Pana. Oczekiwanie na przyjście Chrystusa musi rodzić radość. Dlatego też Adwent jest nie tyle czasem pokuty, ile raczej czasem pobożnego i radosnego oczekiwania. Opuszczenie hymnu Gloria nie jest wyrazem pokuty, jak w Wielkim Poście, lecz znakiem czekania na nowe zabrzmienie hymnu anielskiego śpiewanego w noc narodzenia Jezusa. Teologicznie czas ten wyraża oczekiwanie Kościoła na podwójne przyjście Chrystusa. W pierwszym okresie akcent położony jest na Paruzję, czyli ostateczne przyjście Chrystusa na końcu świata. Ostatni tydzień natomiast bezpośrednio przygotowuje do narodzenia Chrystusa, przez które Bóg wypełnia wszystkie obietnice złożone w historii.

Adwentowe czytania mszalne dotyczą, m.in. dramatycznych nawoływań proroków, którzy zachęcają do nawrócenia, podkreślają zbliżający się kres czasu i ostateczne nastanie Królestwa Bożego. Równocześnie jednak Kościół przypomina o nadziei, jaka wiąże się z paruzją, czyli ponownym przyjściem Chrystusa – w każdej Mszy św. padają słowa: “abyśmy zawsze wolni od grzechu i bezpieczni od wszelkiego zamętu, pełni nadziei oczekiwali przyjścia naszego Pana Jezusa Chrystusa”. Najbardziej charakterystycznym zwyczajem adwentowym, zwłaszcza w Polsce, są Roraty. Jest to Msza św. sprawowana ku czci Najświętszej Maryi Panny, zwykle bardzo wcześnie rano. Wierni, często w ciemnościach przenikniętych jedynie blaskiem trzymanych w ręku świec, wraz z Maryją, czekają na wybawienie jakie światu przyniosły narodziny Zbawiciela.

 W niektórych miejscach na roratnich Mszach na początku w procesji z kruchty kościoła do ołtarza z lampionami w ręku idą dzieci. Mszę św. rozpoczyna się przy wyłączonych światłach, mrok świątyni rozpraszają jedynie świece i lampiony. Dopiero na śpiew “Chwała na wysokości Bogu” zapala się wszystkie światła w kościele.

Uczestnictwo dzieci w Mszach roratnich wiąże się ze zwyczajem podejmowania różnych dobrych postanowień na czas Adwentu. Dzieci często zapisują te postanowienia na kartkach, składanych następnie przy ołtarzu. Mają one wyrażać wewnętrzne przygotowanie do Bożego Narodzenia i chęć przemiany życia. Z Roratami związany jest zwyczaj zapalania specjalnej świecy ozdobionej mirtem, nazywanej roratką. Symbolizuje ona Maryję, która jako jutrzenka zapowiada przyjście pełnego światła – Chrystusa. Innym zwyczajem jest zawieszanie w kościele wieńca z czterema świecami oznaczającymi cztery niedziele Adwentu. Z upływem kolejnych tygodni podczas Rorat zapala się odpowiednią liczbę świec. Świece i lampiony tak często używane w liturgii adwentowej wyrażają czuwanie. Nawiązują one do ewangelicznych przypowieści, m.in. o pannach mądrych i głupich. Światło jest też wyrazem radości z bliskiego już przyjścia Chrystusa. Nazwa “roraty” pochodzi od pierwszego słowa łacińskiej pieśni na wejście śpiewanej w okresie Adwentu – “Rorate coeli” (Niebiosa, spuśćcie rosę).

Adwent 2018

W liturgii adwentowej obowiązuje fioletowy kolor szat liturgicznych. Jako barwa powstała ze zmieszania błękitu i czerwieni, które odpowiednio wyrażają to, co duchowe i to, co cielesne, fiolet oznacza walkę między duchem a ciałem. Zarazem połączenie błękitu i czerwieni symbolizuje dokonane przez Wcielenie Chrystusa zjednoczenie tego, co boskie i tego, co ludzkie. Wyjątkiem jest III niedziela Adwentu – tzw. Niedziela “Gaudete” (radujcie się). Obowiązuje w niej różowy kolor szat liturgicznych, który wyraża przewagę światła, a tym samym bliskość Bożego Narodzenia.

Adwent dzieli się na dwa podokresy, z których każdy ma odrębne cechy, wyrażone w dwóch różnych prefacjach adwentowych: pierwszy podokres Adwentu obejmuje czas od pierwszej niedzieli Adwentu do 16 grudnia, kiedy czytane są teksty biblijne, zapowiadające powtórne przyjście Zbawiciela na końcu świata i przygotowujące do spotkania z Chrystusem Sędzią. Dni powszednie w tym okresie przyjmują wszystkie obchody wyższe rangą (tzn. wspomnienia dowolne, obowiązkowe, święta i uroczystości). Drugi okres Adwentu, od 17 do 24 grudnia, to bezpośrednie przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia. W tym okresie w dni powszednie można obchodzić jedynie święta i uroczystości.

Dawniej Adwent był czasem szczególnej aktywności różnych bractw. Przy kościołach istniały kapele rorantystów, które śpiewem i muzyką uświetniały celebracje, przez co przyciągały wiernych i upowszechniały zwyczaj Rorat. W XIX w. w Warszawie istniało również bractwo roratnie, które ze sprzedaży świec uzyskiwało fundusze na pomoc ludziom ubogim. Obecnie corocznie podobną akcję sprzedaży świec prowadzi pod hasłem katolicka Caritas. Od kilku lat w akcji Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom uczestniczą też organizacje charytatywne Kościołów prawosławnego i ewangelicko-augsburskiego. Pierwsze wzmianki nt. Adwentu jako okresu przygotowania do świąt Bożego Narodzenia pochodzą z IV w. W Rzymie zwyczaj ten znany był od VI w. i obejmował cztery tygodnie przed świętami. Przez pewien czas Adwent był okresem postu, co dalej jest zachowywane w liturgii wschodniej.