Moi Drodzy, istnieją wielkie wartości, dla których ludzie gotowi są oddać nawet swoje własne życie. Jedne z tych dotyczą przekonań relgijnych, wierności Bogu i Jego prawu. Znamy długi szereg meczenników począwszy od sprawiedliwego Abla, przez Jana Chrzicicela, Piotra, Pawła, Stanisława, Andrzeja Bobolę aż po najmłodszych męczenników. Dzisiaj natomiast zastanowimy się nad postawą św. Piotra i św. Pawła, Apostołow i Męczenników.
Piotr, galilejski rybak. Przyszło mu zmierzyć się ze sprawami, które go przerastały. W wieczór pojmania Jezusa usłyszał: „I ty byłeś z Galilejczykiem Jezusem”. Zaczął zaklinać się, że nie zna „tego człowieka” (Mt 26,69nn). Po kilku miesiącach stanął przed sanhedrynem i odważnie powiedział: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5,29). A scena zwana Quo vadis? i niewiele później jego męczeńska śmierć w Rzymie... Zwykły i niezwyczajny człowiek. Był słynny wiek X, „wiek ciemności”, gdy papieży zmieniano wedle zamówienia wpływowych, a złych ludzi. Był wiek XV, gdy polityczne naciski i wewnątrzkościelna niezgoda spowodowały wybór dwóch, a nawet trzech „papieży” równocześnie oraz przeniesienie stolicy Kościoła do Awinionu. Byli papieże święci, jak chociażby św. Pius V z czasów wielkiej reformy Kościoła w wieku XVI, czy papieże naszej epoki - Pius X, człowiek ogromnej dobroci i pobożności, oraz Jan XXIII, który swoją prostolinijną wiarą zapoczątkował odrodzenie Kościoła. Co by nie powiedzieć - historia Kościoła, a w niej historia papiestwa, jest historią trudną.
Kim jest papież? Odpowiedzią na to pytanie jest dzisiejsze święto. Piotr i Paweł - dwaj apostołowie. Jeden należał do grona Dwunastu, drugi dołączył do nich później. Obaj dla Kościoła są jak dwa filary podtrzymujące cały jego gmach. Popatrzmy na Piotra. Nie on sam zdecydował o swej roli. Był rybakiem, do niego Jezus powiedział „odtąd ludzi będziesz łowił” (Łk 5,10). Po wielu miesiącach: „Ty jesteś Skała, i na tej skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego...” (Mt 16,16nn). A po zmartwychwstaniu: „Paś baranki moje, paś owce moje” - czytaliśmy to dzisiaj. To Jezus zdecydował - dostrzegł wśród innych, powołał, wybrał, wyznaczył, nakazał. A Piotr wybór i nakaz przyjął. I zgodnie ze słowami Mistrza utwierdzał swoich braci w wierze (Łk 22,32).
Nie zrozumiemy, czym jest dla Kościoła każdy papież, jeśli nie weźmiemy tego wszystkiego pod uwagę. Dlatego dla ludzi niewierzących, dla historyków niebiorących pod uwagę nadprzyrodzonej wiary, fenomen papiestwa jest niezrozumiały.
Różne tytuły nadawano papieżom. Nie dziwię się ich mnogości, nie dziwię się treści żadnego z nich - odczytywać je należy zawsze na tle epoki, która je wymyśliła. Po odwołaniu się do miejsc Ewangelii, w których Szymon zwany Piotrem jest przez Jezusa stopniowo stawiany na czele wspólnoty Kościoła, najtrafniejszym tytułem wydaje się „Namiestnik Chrystusa”. Nie z ludzkiego pomysłu ta funkcja - choć wyrażająca się historycznie ludzkimi sposobami. Nie z ludzkiej siły siła papieży - choć nie bez znaczenia są ich ludzkie cechy. Nie z ludzi przedziwna trwałość Kościoła i papiestwa - bo ludzie zrobili nieomal wszystko, by i Kościół zniszczyć, i papiestwo. Dlatego dobrze, że my, wierzący w Jezusa, mamy papieży - od Piotra po Jana Pawła. I będziemy mieli.
Kościół wielokrotnie w ciągu roku przeprowadza swoich wiernych do grobow męczenników a czyni to po to aby przypomnieć, że świętość polega na podejmowaniu wyboru i to wyboru w którym w grę wchodzi życie. Możemy dzisiaj zapytać dlaczego chrześcijaństwo naszego wieku jest takie anemiczne, takie słabe? Dlatego, że w sercach, zwłaszcza młodych ludzi zabrakło wielkich decyzji. A jeżeli serce nie podejmuje takich decyzji to nigdy nie urośnie, ono zawsze pozostaje karłowate i przy pierwszej trudności się wycofuje. Dawne harcerstwo, jak pamiętamy z młodych lat to czas kiedy jesteśmy dwadzieścia cztery godziny sam na sam w lesie, taki prosty egzamin to jest wspaniała próba charakteru. To od tego trzeba zaczynać. Chrześcijaństwo to droga wielkich decyzji. Człowiek rośnie tylko wtedy kiedy musi wybierać między życiem a Chrystusem. Musisz wybierać czy iść do Kościoła czy raczej do kina, czy pracować (młodzież) w niedzielę, zachować czystość przedmałżeńską czy idąc za podpowiedzią świata, to jest stare i nie modne. I można dalej kontynuwać długą listę kiedy, czy chcesz czy nie, ciągle musisz wybierać miedzy swoją wiarą, nauczaniem Kościoła, głęboką tradycją twoich rodziców a propozycją świata który niszczy często twoje szczęście ukazując filozofię używania tego świata i kierowania się przyjemnością.
Podziękujmy dziś Bogu za męczenników. My starsi podziękujmy za trudne sytuacje w których trzeba było podejmować decyzje, bo to one nas ukształtowały a młodzi niech mają odwagę i poproszą aby Bóg prowadził ich przez sytuacje w których trzeba podejmować decyzje i dokonać zasadniczego wyboru. Wtedy poznają kim są, i wtedy opowiedzą się po stronie Chrystusa. Po pierwszej takiej decyzji trzeba będzie podejmować dziesiątki następnych. Droga Ewangelii dlatego jest taka piękna, bo jest drogą ustawicznego sięgania po coraz wyższe wartości, drogą wolności od tego, co do człowieka się klei.
Dziś za wstawiennictwem dwu wielkich bohatrów, świętych Piotra i Pawła prośmy Boga, byśmy nie zniechęcali się przeciwnościami. Trudności na ewangelicznej drodze są po to aby człowiek wzrastał. Nigdy nie żałujmy zapłaconej ceny za wyznanie swojej wiary w wielkich wartości – miłości Boga, miłości Ojczyzny, miłości człowieka.